Drugie tłoczenie reedycji kultowego singla Dezertera na białym winylu,.

W połowie sierpnia bieżącego roku okazji 35 lecia istnienia Dezertera wytwórnia Antena Krzyku wspólnie z zespołem, postanowiła wznowić pierwszego, wydanego przed 33 laty, legendarnego singla zespołu pt. "Ku Przyszłości". Wspomniana reedycja spotkała się z olbrzymim zainteresowaniem fanów i rozeszła się niemal błyskawicznie po premierze. Zapewne zaważyło to w dużym stopniu na decyzji wydawcy aby wypuścić kolejne tłoczenie płyty zawierającej ponownie zmasterowane wersje utworów oraz specjalna okładkę, której pozbawiony był pierwszy nakład sprzed lat (Okładka ma format plakatu 55,50 x 37,00 cm).
Aktualne tłoczenie wypuszczone zostało na białym winylu, co stanowi dodatkową atrakcje dla kolekcjonerów, którzy wcześniej mogli zaopatrzyć się jedynie w wersję na czarnym wosku.
Płyta dostępna jest w naszym sklepie.

O pamiętnej sesji nagraniowej zespół pisze tak:
"Nagrań dokonano w maju 1983 r. w Warszawie w studiu Tonpressu. Realizatorem był Włodek Kowalczyk, a Dezerter nagrywał w składzie: Robert "Robal" Matera - gitara, wokal, Krzysztof Grabowski - bębny, Dariusz "Skandal" Hajn - wokal, Dariusz "Stepa" Stepnowski - bas, wokal. Muzykę skomponował Robert Matera, a teksty napisał Krzysztof Grabowski. Całość przedsięwzięcia koordynował Tomasz "Majones" Wiśniewski.  
Aby wejść wtedy do studia nagraniowego należało mieć zgodę Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk czyli cenzury. Na każde słowo oficjalnie zarejestrowane musiał wyrazić zgodę cenzor. Oddaliśmy im dwanaście tekstów, wróciły cztery. Do dziś nie wiemy, dlaczego akurat te numery zostały przepuszczone. Możemy się tylko domyślać, że urzędnik cenzury ich nie zrozumiał.  
Przystępując do nagrań mieliśmy tylko zapał i dużo dobrej energii. Nie mieliśmy własnego sprzętu, ani żadnego doświadczenia w pracy studyjnej. Brzmienie zespołu na tej płycie jest wynikiem naszych wyobrażeń, pożyczonego sprzętu i rad realizatora, który pierwszy raz w życiu nagrywał punk rocka. Na szczęście okazało się, że Włodek Kowalczyk jest niezmiernie pozytywną osobą i pomagał nam jak tylko mógł, jednocześnie kibicując naszym poczynaniom. Należy również wspomnieć pomoc Marka Proniewicza, który podjął ryzyko wydania tej EP-ki w Tonpressie, państwowej firmie płytowej? innych wówczas nie było. A swój udział miał w tym również dziennikarz Marek Wiernik, który jako pierwszy pisał o nas pozytywne notki w cenzurowanej prasie i zainteresował Dezerterem szefa Tonpressu.?"



Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel